Głos CJ-a z GTA: San Andreas wyjaśnił kulisy współpracy z Rockstarem
Young Maylay zabrał głos w sprawie doniesień, według których miał być niezadowolony z pieniędzy otrzymanych za rolę CJ-a w Grand Theft Auto: San Andreas. Aktor zaprzeczył, aby wynagrodzenie było źródłem konfliktu z Rockstarem.
Young Maylay komentuje plotki o wynagrodzeniu
Relacje Rockstara z aktorami występującymi w grach studia wielokrotnie były przedmiotem dyskusji. W tym kontekście przez lata powracał temat Young Maylaya, który użyczył głosu Carlowi „CJ-owi” Johnsonowi w GTA: San Andreas. W sieci pojawiały się sugestie, że aktor miał pretensje do firmy o warunki finansowe.
Maylay odniósł się do tych doniesień w programie „The Final Mission”, prowadzonym przez Neda Luke’a, odtwórcę roli Michaela w GTA 5. Jak wyjaśnił, cała sprawa miała wynikać z nieporozumienia. Aktor podkreślił, że przed rozpoczęciem pracy znał zapisy umowy i zaakceptował przedstawione warunki.
Dodatkowe premie i pakiet od Rockstara
Według relacji Young Maylaya Rockstar miał również przyznać mu dodatkowe, niespodziewane premie. Aktor wspomniał także o specjalnym pakiecie przesłanym z okazji premiery gry. W efekcie, jak stwierdził, ostatecznie otrzymał więcej, niż początkowo zakładał kontrakt.
- Young Maylay zaprzeczył, że był niezadowolony z wynagrodzenia za rolę CJ-a.
- Aktor powiedział, że znał warunki umowy przed rozpoczęciem pracy.
- Rockstar miał wypłacić mu dodatkowe premie i wysłać pakiet premierowy.
- Maylay zaznaczył, że gdyby warunki mu nie odpowiadały, nie przyjąłby roli.
Krytyka Rockstara nie dotyczyła pieniędzy
Źródłem wcześniejszych spekulacji mogły być krytyczne wypowiedzi aktora z 2020 roku. Young Maylay określił wtedy Rockstar mianem „sępów kulturowych”, odnosząc się do sposobu, w jaki firma zarabia na przedstawianiu środowiska gangsterskiego.
Obecne wyjaśnienia wskazują jednak, że jego zastrzeżenia wobec Rockstara nie były związane z wypłatą za udział w GTA: San Andreas. Aktor przyznał, że nadal może mieć pewne obiekcje wobec firmy i nie wykazuje dużej chęci do ponownej współpracy, ale podkreślił, że kwestia pieniędzy nie była powodem sporu.